Strony

sobota, 10 października 2015

Rozdział 9

  Szłam z Luną wciąż tylko płacząc. Czułam, że to co robię jest bezsensu, ale nie umiałam powstrzymać tego wypływu emocji. Luna nie mówiła nic. Uważam, że mówienie "będzie dobrze" jest bez sensu, nie wie się jak wszystko się potoczy czy będzie lepiej czy też jeszcze gorzej. Są momenty kiedy po prostu potrzebujesz, aby ktoś był. To ten moment. Nic więcej tylko bliska mi osoba obok. Luna prowadziła nas w jakieś miejsce, a ja idąc ślepo za nią czułam tylko jak trzęsę się z napływu emocji. Kiedy Luna kazała mi zamknąć oczy zdziwiłam się, bo byłyśmy nigdzie. Wszędzie było pusto. Szłam z oczami zasłoniętymi przez ręce Luny. Kiedy zaczęłam się potykać o kamienie na ziemi usłyszałam głos, który powiedział, że mogę odsłonić oczy. Zobaczyłam drzewo, ogromne drzewo z zaznaczonymi kreskami i wyrytym serduszkiem z naszymi inicjałami. Ogromny uśmiech wydostał się na moją twarz powodując, że kolejne łzy były łzami wzruszenia. Patrzyłam na to drzewo przypominając sobie jak przybiegałyśmy tu zaznaczając nasz wzrost, wspinając się na to drzewo i gadając cały dzień. Było to nasze i tylko nasze miejsce. Od razu poczułam się lepiej śmiejąc się głośno kiedy Luna zaczęła wspinać się na drzewo jak kiedyś. Szybko zrobiłam to samo i od razu zaczęłyśmy rozmawiać jeszcze raz o całej sytuacji i o wszystkim. Luna dała mi parę rad przez co zdecydowałam się na wysłanie sms'a do Jaśka. Miałam nadzieję, że będziemy mogli się spotkać i obgadać wszystko co jest nie tak, przy czym podkreśliłabym mu, że nasze relacje będą czysto przyjacielskie. Nie dostałam od razu odpowiedzi, ale nie przejmowałam się tym i śmiałam się jak dawniej razem z Luną. Szybko zeskoczyłyśmy kiedy doszłyśmy do tematu naszej agencji, za niecałą godzinę musimy tam być. Wciąż śmiejąc się biegłyśmy na najbliższy przystanek kierujący się w tamtą stronę. Dotarłyśmy tam wprost idealnie. Szybko wbiegłyśmy do naszej sali ustawiając tło fotograficzne, aparat i światło. Teraz tylko czekać na Janka, dziś jego pierwsze zdjęcia. Mam tylko nadzieję, że moja obecność tutaj nie będzie mu przeszkadzać ani rozpraszać. Kiedy zaczął lecieć czas jego spóźnienia bałam się, że nie przyjdzie marnując sobie szanse na bycie w tej agencji. Nie żeby mi zależało, ale ta sesja jest naprawdę ważna. Czułam jakby spóźniał się już bardzo długi czas podczas gdy mijała dopiero pierwsza minuta. Usłyszałam trzask drzwi wejściowych więc wstałam, szybko poprawiając włosy w lustrze na przeciwko. Luna od razu wytłumaczyła mu jak wszystko ma wyglądać, a ja patrząc wciąż na niego widziałam jak co chwilę zerka na mnie ukradkiem. Mimo, że często jest to bardzo irytujące dla mnie było to przykre, bo nie był to miły wzrok. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię przy każdym jego spojrzeniu. Kiedy podszedł do tła fotograficznego pozując od razu byłam pod wrażeniem. Po większej ilości zdjęć szybkim ruchem zrzucił koszulkę, a ja poczułam ciepło w brzuchu wpatrując się w jego idealne ciało. To aż nie możliwe, że tak idealny człowiek chodzi po tej ziemi. Kiedy Luna powiedziała, że to już koniec, on wciąż bez koszulki zaczął zmierzać w moją stronę tak jak wtedy, pierwszego dnia...
Perspektywa Jasia

 Myślę, że to pora wszystko obgadać. Kiedy i ja i ona odpoczęliśmy od tej sytuacji muszę z nią porozmawiać i zostać blisko niej. Teraz muszę ją chronić i wiedzieć czy jest bezpieczna. Szedłem w jej stronę widząc jak się spina myśląc co dokładnie jej powiem
-Evanlyn, hej. Przepraszam, że nie o odpisałem na Twojego sms'a, ale byłem zajęty. Moglibyśmy zapomnieć o całej sytuacji?- Mówiłem powoli, a w tym samym momencie na twarzy dziewczyny pojawił się grymas.
-Zapomnieć? O tym jaki byłeś opryskliwy wobec mnie jeszcze przed paroma godzinami? W życiu.-Rzucała szybko w moją stronę. Czemu ona nie rozumie?
-Evanlyn błagam, na pewno na moim miejscu zareagowałabyś identycznie.- Tłumaczyłem, a jej brew lekko się uniosła.
-Wątpię. Chociaż możesz mi powiedzieć czemu niby bym tak zareagowała.-Mówiła to takim tonem, że coraz bardziej emocje się we mnie buzowały.
-To nie jest dobre miejsce na tą rozmowę.-Powiedziałem myśląc o tym, że przy dalszej części rozmowy nasze tony mogłyby się podnieść.
-W takim razie wyjdźmy i tak już nic tu po nas.- Powiedziała wychodząc zarazem za drzwi sali kierując się do wyjścia. Westchnąłem głośno, kierując się za nią. Idąc za nią znów myślałem co jej powiem. Znaleźliśmy się już przed budynkiem gdzie zaparkowałem mój samochód. 
-Wsiadaj-powiedziałem otwierając jej drzwi, aby weszła do środka.
-Ugh.- przewróciła oczami z niezadowoleniem wsiadając do auta
Przez całą drogę jechaliśmy w ciszy, którą zagłuszały jedynie dźwięki włączanych migaczy. Kiedy dojechaliśmy do mojego domu Evanlyn szybko wyszła trzaskając drzwiami i od razu kierując się do mojego domu. Zamknąłem auto zaczynając iść za nią. 
-No to powiedz w końcu o co chodzi.- Powiedziała z irytacją obracając się w moją stronę. Byłem tuż za nią co spowodowało, że nasze oczy spotkały się bardzo blisko siebie przez co Evanlyn speszyła się i odskoczyła jak oparzona. Eh, pora wszystko z nią wytłumaczyć.
-Chodzi o to, że...-Mówiłem kiedy dźwięk sms'a mi przerwał...
_________________
No to 9 już, mam nadzieję, że się podoba i nie zawiodło was to, że jest on krótszy...znów. Więc do 10 rozdziału!


1 komentarz: