-Evanlyn no nie wygłupiaj się już, chcę pogadać, otwórz te drzwi. Chcę tylko wiedzieć co jest nie tak, nie potrzebnie dziś krzyczałam. - Mówiła zaczynając napierać w drzwi.
-Ja nie potrzebuje pomocy, zostaw mnie samą... proszę. - Mówiłam drżącym głosem, a Luna wciąż siłowała się ze mną usiłując wejść do środka.
- Słońce słyszę twój głos, mów co jest od razu. - Otworzyła drzwi wykorzystując to, że aktualnie byłam osłabiona. W momencie kiedy zobaczyła mnie zapłakaną, rozczochraną i bladą mocno mnie przytuliła i głaskała lekko po plecach.
- Ja.. ja..- Nie wiedziałam kompletnie co powiedzieć, miałam kompletny mętlik w głowie.
- Chodź szybko do pokoju, na spokojnie. Idź się połóż, ja zrobię naszą ulubioną herbatę, teraz przyda ci się odpoczynek, jesteś osłabiona. - Zaczęła prowadzić mnie do mojego pokoju do góry.
Kiedy przyszła z herbatą wyjaśniłam jej wszystko i pogadałyśmy jeszcze o innych sprawach, przede wszystkim wyjaśniłyśmy sobie wszystko i miałam już wsparcie w bliskiej mi osobie. Siedziałyśmy jak dawniej, śmiałyśmy się przy naszej ulubionej herbacie i opowiadałyśmy sobie wszystko co leży na sercu, brakowało mi tego. Ostatnimi czasy zbyt angażuję się we wszystko nauka, modeling i taniec, przez co nie mam czasu na inne rzeczy. Wpadłyśmy na pomysł wyjścia na imprezę i Luna zadzwoniła do swojej mamy, w sumie nie musiała nawet do niej dzwonić, żeby u mnie zostać. Jej mama zgadza się na wszystko...dosłownie. Nie zaprzeczę, że Luna nie jest przez to rozpieszczona, bo jest bardzo, ale nie sądzę, że jest to jej wada, zwłaszcza, że stara się nie być taka w towarzystwie innych i mimo, że jej coś nie pasuję to nie powie tego, często robi głupią minę i zostawia to dla siebie. Na tym to polega, zamieniasz wady w zalety, Luna według mnie jest osobą idealną dzięki temu i wielu innym rzeczą. Poszłyśmy do jednego z najfajniejszych klubów w naszym mieście, wyglądałyśmy jak nigdy przedtem i przede wszystkim doroślej. Ochroniarz bez problemu wpuścił nas do środka, a my od razu zaczęłyśmy poruszać się w rytm muzyki dobijającej się do naszych uszu. Szybko wbiegłyśmy w tłum i zaczęłyśmy tańczyć, a kiedy poczułam, że moje ciało odmawia już dalszym tańcom zostawiłam Lunę i poszłam do baru gdzie bez przeszkód zamówiłam drinka. Piłam go powoli zarazem patrząc na Lunę bawiącą się w tłumie. W pewnym momencie barman poklepał mnie leciutko w ramię i podał mi najdroższego drinka mówiąc, że chłopak siedzący 3 krzesła w lewo go stawia. Uśmiechnęłam się zaczynając powoli go upijać zarazem wyglądając, żeby spojrzeć kto taki zaskoczył mnie jednym z najlepszych drinków, zaczęłam liczyć 1, 2 , 3... Michał?! O matko co tu robi najlepszy przyjaciel Jaśka? W dodatku czemu stawia mi tego drinka? Co mam zrobić? Podeszłam wolnym krokiem, siadając obok.
-Hej, co ty tu robisz? Dziękuję za drinka, ale czemu to na mnie padł ten wybór? - Uśmiechnęłam się tylko lekko.
- Hej, dobrze wiemy, że jestem na każdej imprezie w tym mieście. Nie masz za co dziękować, ładnym panią należy się to co najlepsze. - Odwzajemnił uśmiech cwaniacko i zaczął na mnie patrzeć- Nie rozumiem czemu Jasiek marnuję taką szansę będąc tak blisko ciebie.
Uśmiechnęłam się tylko w jego stronę i zaczęliśmy się śmiać zamawiając wciąż następne drinki. Po paru drinkach poszliśmy na parkiet, z początku tańcząc powoli i po przyjacielsku, potem zaczęłam czuć działanie wypitego przeze mnie alkoholu i rozluźniłam się przy nim, tak jak on i zaczęliśmy ocierać się o siebie. Z czasem nie czułam kompletnie co robię i zaczęliśmy się całować, coraz bardziej namiętnie, potem urwał mi się film....
Perspektywa Jasia
Najpierw Michał zabiera mnie na imprezę, a potem na mnie w chuju i znów podrywa pewnie jakieś laski. Ten człowiek jest nie możliwy... Mam trochę go i tej imprezy dość, chyba się już stąd zwinę. Wypiłem ostatniego drinka kiedy w tłumie migneła mi Luna, a tam gdzie ona tam i Evanlyn. Zacząłem przebijać się przez tłum w miejsce gdzie zobaczyłem ostatnio dziewczynę. Po paru przepchniętych osobach odnalazłem ją i zacząłem ciągnąć w stronę baru gdzie można spokojnie porozmawiać.
-Hej co tu robisz? Jesteś tu razem z Evanlyn? -pytałem zarazem zamawiając drinki
-No heej Jasiek, ta Evanlyn jest ze mną w sumie gdzieś tu hah nie wiem... -mówiła podśmiechując się widocznie wstawiona.
-Nie wiesz gdzie ona jest? Jak to? Luna trzeba jej poszukać i iść stąd, nie jesteś w dobrym stanie, ona zapewnie też.
-Okej haha.- Nie rozumiem w tym momencie co ją bawi, to chyba ilość alkoholu w jej krwi...
Cały czas ciągnąłem Lune za sobą przez cały klub. Wlokła się za mną podśmiechując się, a ja tylko oglądałem się za Evanlyn. W pewnym momencie Luna zaczęła się głośniej śmiać i słychać było jak krzyczy "Evanlyn uuu" szybko odwróciłem się do tyłu by zobaczyć gdzie dziewczyna ją zauważyła. Kiedy moje oczy ją znalazły, coś mnie ścisnęło za serce. Siedziała okrakiem na jakimś dupku i namiętnie się z nim całowała, stanąłem wryty patrząc jak zaczyna ją całować po szyi kreśląc na niej jakieś wzory, aż w końcu zaczął wsysać się w jej szyję w celu zostawienia po sobie śladu w postaci malinki. W tym momencie przestałem panować nad sobą, podbiegłem i zacząłem okładać chłopaka usadzając przy tym dziewczynę obok, kiedy chłopak już leżał na ziemi splunąłem na niego, niestety nie widziałem jego twarzy żeby ją zapamiętać. Wziąłem Evanlyn przez bark widząc, że jest w gorszym stanie niż jej przyjaciółka i ciągnąc Lune za rękę zacząłem iść w stronę wyjścia z klubu. Kiedy wyszłem razem z dziewczynami z klubu od razu otworzyłem samochód wcześniej zaparkowany dokładnie przed wejściem.
Jechaliśmy już samochodem i Luna w miarę wytłumaczyła mi gdzie ją podwieźć, na miejscu odprowadziłem ją pod drzwi i pożegnałem. Evanlyn spała już na tylnim siedzeniu więc spojrzałem na nią tylko i zacząłem jechać w stronę mojego domu.
Bardzo fajny rozdział, czekam na kolejny :3
OdpowiedzUsuń