Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu nie wiem jakim... zaczęłam oglądać się wokół siebie. Wstałam i podeszłam do lustra obok, cała rozmazana i w męskiej dużej koszulce, zaczęłam domyślać się co się stało zeszłej nocy. Przebrałam się szybko i wyszłam po cichu sunąc nogami po korytarzu szukając pośpiesznie łazienki. Po odnalezieniu szybko weszłam zakluczyłam się i zaczynając szybciej oddychać zsuwałam się powoli na podłogę po drzwiach. Siedziałam chwilę próbując myśleć nad tym wszystkim lecz kompletnie nic nie pamiętam i do tego mam cholernie wielkiego pieprzonego kaca, przez co głowa mi pęka. Podniosłam się mozolnie z ziemi podchodząc do lustra, oblewając zimną wodą całą twarz zmazując przy tym resztki makijażu. Chwilę jeszcze patrzyłam w lustro, patrząc jakby na obcą osobę. Powoli i bezgłośnie wychodząc z łazienki zaczęłam kierować się w stronę schodów, byłam szczęśliwa kiedy nikt mnie nie zatrzymał. Kiedy całkiem zeszłam usłyszałam jakby znikąd męski głos i to znajomy głos...
-Hej, jak się czujesz? Głowa pęka?- usłyszałam z lekkim pod śmianiem się na ostatnim słowie.
-H-hej...- odpowiedziałam zauważając Jasia w kuchni powtarzając tylko przekleństwa w głowie.-Koszmarnie i boli cholernie mocno, ale co ty tu... robisz?
-Mieszkam tutaj. - Podszedł podając mi coś do ręki. - Weź, to na ból głowy, zaufaj mi.
-No tak... Dziękuję, ale czy my wczoraj...no wiesz? -spytałam niepewnie, wiedząc co odpowie.
-Nie, nie spokojnie. -Mówił śmiejąc się, a mi spadł kamień serca
-Co tu robię w takim razie?
-Było blisko żeby do czegoś doszło z jakąś osobą, ale kiedy spotkałem Lune która była w cholerę pijana zaczęliśmy szukać Ciebie, a kiedy Cię zobaczyłem z jakimś chłopakiem pijaną w 3 szybko Cię stamtąd zabrałem, nie byłaś w stanie mi powiedzieć nawet gdzie Cię zawieść, dlatego jesteś tu. - Mówił powoli mocno zaciskając dłonie w pięści, zastanawiam się tylko co takiego robiłam, że jest aż tak zły... matko robię co chcę i nic mu do tego.
-To dzięki... ja już będę się zbierać. - Wolę teraz pójść niż pokazać mu, że jestem zła, zachował się jakby był moim ojcem czy coś.
-Nie zjesz śniadania? Zrobiłem ci coś dobrego, spróbuj chociaż. Nie znam się zbytnio na kuchni, ale starałem się... dla ciebie.
-Uhh.. no dobrze. - Przewróciłam oczami obracając się na pięcie i zaczęłam kierować się w stronę kuchni.- Co takiego przygotowałeś?
-Zapiekankę z makaronem, mam nadzieję, że ci zasmakuje. - Uśmiechnął się i podsunął mi miskę z makaronem i różnymi dodatkami pod nos, wyglądało naprawdę pysznie.
-Hmmm...to jest naprawdę dobre! -Nie sądziłam, że Jasiek może mieć rękę do kuchni, ale to było naprawdę cudowne. - Przepraszam, ale naprawdę muszę już iść, pojadę do Luny sprawdzić co z nią.
-Podwieźć cię?- Zaproponował, wstając jakby chciał już wychodzić
-Nie, nie trzeba...serio. -Odmówiłam, bo nie wyobrażam sobie o czym mielibyśmy rozmawiać, więc założyłam buty, wzięłam kurtkę w rękę i otworzyłam drzwi.- Cześć i jeszcze raz dziękuję!
-Cześć, do zobaczenia.- Usłyszałam już jakby przez drzwi i zaczęłam kierować się w stronę domu Luny.
Perspektywa Jasia
Nie wiem czy coś zrobiłem źle, była jakaś dziwna. Może po prostu była przestraszona sytuacją? Nie codziennie budzi się w czyimś domu. Nie mogę o niej myśleć ciągle, muszę coś zrobić. Szybko założyłem buty wziąłem bluzę i wyszedłem, nie wiem gdzie. Po chwili zacząłem iść w stronę domu Michała, w sumie nie widziałem go na wczorajszej imprezie, a to jest nie możliwe żeby go tam nie było. Po 15 minutach doszedłem do uliczki gdzie stoi jego żółty dom. Zauważyłem, że wszystkie rolety są pozasłaniane, a kto o 14 jeszcze śpi? Otworzyłem bramę przez szparę, jestem tu tak często, że to mój drugi dom. Pukając do drzwi zacząłem szukać klucza do jego mieszkania, po chwili w kieszeni odnalazłem go i po cichu wszedłem do środka kierując się od razu do kuchni. Zrobiłem 2 kawy i poszedłem do pokoju Michała w celu obudzenia go, wszedłem i zobaczyłem totalny syf, a go zauważyłem leżącego na podłodze. Podszedłem szturchając go, żeby się obudził, ale po dłuższej chwili zaczął reagować na jakiekolwiek moje słowa, mrucząc tylko pod nosem. Wyszedłem do toalety i nalałem zimnej wody do jakiegoś małego wiaderka leżącego w wejściu do ubikacji i poszedłem po czym oblałem nią Michała. Cały mokry zerwał się na równe nogi zaczynając klnąć w moją stronę po czym zauważył kawę w mojej ręce, wziął jedną i usiadł na łóżku upijając z niej łyk. Od razu zacząłem wypytywać o wczorajszą imprezę i o Evanlyn, ale on patrzył tylko na mnie tępo pijąc kawę. Miałem nadzieję, że jeśli się orzeźwi to cokolwiek mi powie, więc powiedziałem żeby wziął prysznic. W tym czasie oglądałem telewizje i jak zwykle nic ciekawego nie było...telewizja jest durna, ogłupia człowieka, beznadzieja. Nie miałem co liczyć na to, że telewizja zabije mi czas kiedy będę czekać na Michała, więc wróciłem do jego pokoju żeby ogarnąć trochę ten nieporządek w jego pokoju. Podnosząc jego ulubione spodnie z tylnej kieszeni wypadł jego telefon który automatycznie się odblokował i zobaczyłem numer Luny. Po przeczytaniu tego sms'a byłem już pewny kim była osoba którą wczoraj pobiłem. Siniak na jego twarzy, przecież miał podbite oko, jak mogłem tego nie skojarzyć?! Evanlyn? Zaśmiałem się cicho...najwidoczniej miała jeszcze siły w samochodzie żeby odpisać mu na ten jeden pieprzony sms. Wszedłem w galerie i zobaczyłem te zdjęcia... szybko przesłałem je sobie na telefon, odłożyłem wszystko na miejsce i wyszedłem najszybciej jak tylko mogłem. Nie wiedziałem co zrobić, Michał wiedział, że Evanlyn stała się dla mnie przez te parę chwil dość ważną osobą, a on? On mnie okłamał i poderwał ją na imprezie, wykorzystał fakt, że była załamana i spita... sukinsyn. Muszę jak najszybciej znaleźć się w domu. Chcę się zdrzemnąć i zapomnieć o tym chociaż na chwilę. Mimo, że nie jestem zakochany w Evanlyn to to tak bardzo zabolało, zwłaszcza, że to mój przyjaciel... Nienawidzę go. Gorszę jest to, że nie wiem jak zachować się w stosunku do Evanlyn. Mam udawać, że wszystko okej? Obrazić się? Powiedzieć jej wprost, że wiem? Spytać delikatnie? Potrzebuje rady przyjaciela, ale jedyny okazał się dupkiem. Świetnie. Wróciłem do domu, ale tam czekała już na mnie niespodzianka...
___________________________________
No to mamy 6 rozdział :D Liczę na jakieś opinie niżej :) Jeśli macie jakieś pytania zapraszam ---> ask :) :)
-Hej, jak się czujesz? Głowa pęka?- usłyszałam z lekkim pod śmianiem się na ostatnim słowie.
-H-hej...- odpowiedziałam zauważając Jasia w kuchni powtarzając tylko przekleństwa w głowie.-Koszmarnie i boli cholernie mocno, ale co ty tu... robisz?
-Mieszkam tutaj. - Podszedł podając mi coś do ręki. - Weź, to na ból głowy, zaufaj mi.
-No tak... Dziękuję, ale czy my wczoraj...no wiesz? -spytałam niepewnie, wiedząc co odpowie.
-Nie, nie spokojnie. -Mówił śmiejąc się, a mi spadł kamień serca
-Co tu robię w takim razie?
-Było blisko żeby do czegoś doszło z jakąś osobą, ale kiedy spotkałem Lune która była w cholerę pijana zaczęliśmy szukać Ciebie, a kiedy Cię zobaczyłem z jakimś chłopakiem pijaną w 3 szybko Cię stamtąd zabrałem, nie byłaś w stanie mi powiedzieć nawet gdzie Cię zawieść, dlatego jesteś tu. - Mówił powoli mocno zaciskając dłonie w pięści, zastanawiam się tylko co takiego robiłam, że jest aż tak zły... matko robię co chcę i nic mu do tego.
-To dzięki... ja już będę się zbierać. - Wolę teraz pójść niż pokazać mu, że jestem zła, zachował się jakby był moim ojcem czy coś.
-Nie zjesz śniadania? Zrobiłem ci coś dobrego, spróbuj chociaż. Nie znam się zbytnio na kuchni, ale starałem się... dla ciebie.
-Uhh.. no dobrze. - Przewróciłam oczami obracając się na pięcie i zaczęłam kierować się w stronę kuchni.- Co takiego przygotowałeś?
-Zapiekankę z makaronem, mam nadzieję, że ci zasmakuje. - Uśmiechnął się i podsunął mi miskę z makaronem i różnymi dodatkami pod nos, wyglądało naprawdę pysznie.
-Hmmm...to jest naprawdę dobre! -Nie sądziłam, że Jasiek może mieć rękę do kuchni, ale to było naprawdę cudowne. - Przepraszam, ale naprawdę muszę już iść, pojadę do Luny sprawdzić co z nią.
-Podwieźć cię?- Zaproponował, wstając jakby chciał już wychodzić
-Nie, nie trzeba...serio. -Odmówiłam, bo nie wyobrażam sobie o czym mielibyśmy rozmawiać, więc założyłam buty, wzięłam kurtkę w rękę i otworzyłam drzwi.- Cześć i jeszcze raz dziękuję!
-Cześć, do zobaczenia.- Usłyszałam już jakby przez drzwi i zaczęłam kierować się w stronę domu Luny.
Perspektywa Jasia
Nie wiem czy coś zrobiłem źle, była jakaś dziwna. Może po prostu była przestraszona sytuacją? Nie codziennie budzi się w czyimś domu. Nie mogę o niej myśleć ciągle, muszę coś zrobić. Szybko założyłem buty wziąłem bluzę i wyszedłem, nie wiem gdzie. Po chwili zacząłem iść w stronę domu Michała, w sumie nie widziałem go na wczorajszej imprezie, a to jest nie możliwe żeby go tam nie było. Po 15 minutach doszedłem do uliczki gdzie stoi jego żółty dom. Zauważyłem, że wszystkie rolety są pozasłaniane, a kto o 14 jeszcze śpi? Otworzyłem bramę przez szparę, jestem tu tak często, że to mój drugi dom. Pukając do drzwi zacząłem szukać klucza do jego mieszkania, po chwili w kieszeni odnalazłem go i po cichu wszedłem do środka kierując się od razu do kuchni. Zrobiłem 2 kawy i poszedłem do pokoju Michała w celu obudzenia go, wszedłem i zobaczyłem totalny syf, a go zauważyłem leżącego na podłodze. Podszedłem szturchając go, żeby się obudził, ale po dłuższej chwili zaczął reagować na jakiekolwiek moje słowa, mrucząc tylko pod nosem. Wyszedłem do toalety i nalałem zimnej wody do jakiegoś małego wiaderka leżącego w wejściu do ubikacji i poszedłem po czym oblałem nią Michała. Cały mokry zerwał się na równe nogi zaczynając klnąć w moją stronę po czym zauważył kawę w mojej ręce, wziął jedną i usiadł na łóżku upijając z niej łyk. Od razu zacząłem wypytywać o wczorajszą imprezę i o Evanlyn, ale on patrzył tylko na mnie tępo pijąc kawę. Miałem nadzieję, że jeśli się orzeźwi to cokolwiek mi powie, więc powiedziałem żeby wziął prysznic. W tym czasie oglądałem telewizje i jak zwykle nic ciekawego nie było...telewizja jest durna, ogłupia człowieka, beznadzieja. Nie miałem co liczyć na to, że telewizja zabije mi czas kiedy będę czekać na Michała, więc wróciłem do jego pokoju żeby ogarnąć trochę ten nieporządek w jego pokoju. Podnosząc jego ulubione spodnie z tylnej kieszeni wypadł jego telefon który automatycznie się odblokował i zobaczyłem numer Luny. Po przeczytaniu tego sms'a byłem już pewny kim była osoba którą wczoraj pobiłem. Siniak na jego twarzy, przecież miał podbite oko, jak mogłem tego nie skojarzyć?! Evanlyn? Zaśmiałem się cicho...najwidoczniej miała jeszcze siły w samochodzie żeby odpisać mu na ten jeden pieprzony sms. Wszedłem w galerie i zobaczyłem te zdjęcia... szybko przesłałem je sobie na telefon, odłożyłem wszystko na miejsce i wyszedłem najszybciej jak tylko mogłem. Nie wiedziałem co zrobić, Michał wiedział, że Evanlyn stała się dla mnie przez te parę chwil dość ważną osobą, a on? On mnie okłamał i poderwał ją na imprezie, wykorzystał fakt, że była załamana i spita... sukinsyn. Muszę jak najszybciej znaleźć się w domu. Chcę się zdrzemnąć i zapomnieć o tym chociaż na chwilę. Mimo, że nie jestem zakochany w Evanlyn to to tak bardzo zabolało, zwłaszcza, że to mój przyjaciel... Nienawidzę go. Gorszę jest to, że nie wiem jak zachować się w stosunku do Evanlyn. Mam udawać, że wszystko okej? Obrazić się? Powiedzieć jej wprost, że wiem? Spytać delikatnie? Potrzebuje rady przyjaciela, ale jedyny okazał się dupkiem. Świetnie. Wróciłem do domu, ale tam czekała już na mnie niespodzianka...
___________________________________
No to mamy 6 rozdział :D Liczę na jakieś opinie niżej :) Jeśli macie jakieś pytania zapraszam ---> ask :) :)
Jestes najlepsza, kc!
OdpowiedzUsuńPANI MÓWIMY NIE! XDDD
UsuńJeju pisz dalej !
OdpowiedzUsuń