niedziela, 8 listopada 2015

Rozdział 11

 Kolejny dzień - piękny dzień. Wstałam o odsłoniłam zasłony okna. Oparłam się delikatnie o parapet myśląc jaki będzie ten dzień. "Jesteś przepiękna, pamiętaj" - słyszałam wciąż głos Jasia w mojej głowie. Ruszyłam mozolnie w stronę łazienki w celu odświeżenia. Kiedy letnia woda zaczęła we mnie uderzać, zamknęłam oczy "zaczął powoli się do mnie zbliżać, czułam tylko ogromne ciepło w sobie i szybsze bicie serca.. to tak szybko się dzieje". Gdy byłam już umyta i pomalowana, poszłam ubrać się w coś odpowiedniego do pogody, na szczęście, dziś jest jeden z tych cieplejszych wiosennych dni. Założyłam szybko jedną z moich ulubionych letnich sukienek, wzięłam wszystko co potrzebne i wyszłam z domu. Postanowiłam pójść do agencji, z pewnością coś się znajdzie do zrobienia, a lepsze to niż siedzenie w domu. Szłam i słuchałam muzyki uśmiechając się do siebie musnął mnie delikatnie w usta, czułam, że nie umiem i nie chcę go odpychać mimo, że to dzieję się za szybko. "Spojrzał na mnie ukradkiem, jakby oczekiwał mojego pozwolenia, a ja tylko uśmiechnęłam się patrząc w dół". Rozmyślałam kiedy mój telefon zaczął dzwonić, to Janek. Odebrałam szybko, pytając szczęśliwa o co chodzi.
-Przyjedź do mnie szybko, muszę powiedzieć Ci coś ważnego.- Jego poważny ton sprawił, że wytrzymałam oddech.
-O co chodzi Janek? Coś się stało?- Mówiłam szybko, usłyszałam tylko dźwięk rozłączenia.
Od razu zmieniłam kierunek, po drodze myśląc co może chcieć mi powiedzieć. Może naprawdę wszystko za szybko się stało? Myślałam czując wciąż jego pocałunek na ustach. Zapukałam w drzwi biorąc głęboki oddech.
Perspektywa Jasia
-No nareszcie jesteś.-Mówiłem wciąż zachowując powagę. Kiedy widziałem jej przerażoną mine miałem ochotę wybuchnąć śmiechem.
-Co się stało? Mów w końcu!-Mówiła wchodząc do domu. Zacząłem iść w stronę pokoju w którym wczoraj siedzieliśmy.-Janek!
-No chodź.-Powiedziałem już delikatniejszym, ale nadal poważnym tonem. Kiedy weszła już do pokoju usiedliśmy na łóżku.-Chodzi o to, że dzwoniłem do tej agencji w Warszawie i..
-Mów!-Krzyknęła uderzając mnie delikatnie w ramię.
-Pomylili się, dostałaś się słoneczko! Gratuluję!-Mówiłem, a ona zaczęła się cieszyć rzucając się w moje ramiona.
-Dziękuję Ci, tak bardzo się cieszę! Jesteś cudowny!-Mówiła w moje ramię.
Odsunęła się ode mnie, zacząłem głaskać ją po policzku chwytając ją za brodę przybliżając ją do siebie i całując w usta. Evanlyn spuściła głowę śmiejąc się cicho, ona jest tak naprawdę ogromnie nieśmiała i zarazem urocza. Znów rzuciła się na mnie tuląc mnie ze szczęścia.
-Mam coś jeszcze dla Ciebie.-Wstałem i pocałowałem ją w czoło idąc do drugiego pokoju.
Dałem jej małe pudełeczko, a ona uśmiechając się słodko odpakowywała je szybko. Kiedy otworzyła ogromnie się ucieszyła całując mnie w policzek. Była to jej bransoletka po babci i druga złota z serduszkiem. Była tak szczęśliwa, że robiło mi się ciepło na sercu.
-No to co chyba uczcimy, że dostałaś się do najlepszej agencji w Polsce?
Wyszliśmy z domu i otworzyłem drzwi pasażera pokazując Evanlyn by wsiadła. Jechaliśmy samochodem rozmawiając o tysiącach spraw. W restauracji zamówiliśmy tylko wino. Po dobrze spędzonym po południu kiedy Evanlyn była już zmęczona, postanowiłem odwieść ją do domu, lecz sytuacja z dnia w klubie się powtórzyła i dziewczyna zasnęła na tylnych siedzeniach. Odwiozłem ją do siebie, w domu kładąc do łóżka w którym ostatni raz też nocowała. Siedziałem patrząc jak śpi głaskając ją po głowie. Rozebrałem ją do bielizny zakładając jej jedną z moich koszulek. Pocałowałem ją w czoło i wyszedłem z pokoju zamykając drzwi. Usłyszałem dźwięk jej telefonu w torebce, która była w salonie. Przeczytałem sms'a od mamy "Jesteś już w domu skarbie? Ja dziś nie wrócę na noc" odpisałem bez zastanowienia "jestem, właśnie zbierałam się do spania". Wróciłem do pokoju i szybko zasnąłem.
Rano wstałem dość wcześnie, od razu kierując się do szafy, by ubrać się w coś codziennego. Następnie udałem się do pokoju w którym spała Evanlyn. Usiadłem obok niej i patrzyłem na nią. Po chwili zaczęła się budzić
-Dzień dobry księżniczko.-Powiedziałem po czym dziewczyna zaczęła płakać odpychając mnie jakby bezsilnie.
-Proszę Cię idź stąd...-Mówiła załamując głos
-Ale Evanlyn...-Powiedziałem i wyszedłem z pokoju. Usiadłem w salonie i przygotowując śniadanie czekałem, aż dziewczyna zejdzie na dół.
-Ja...-Mruknęła pod nosem i zbiegła po schodach szybko się we mnie wtulając.-Skoro dostałam się do agencji to wyjeżdżam do Warszawy po zakończeniu roku... To już niedługo.
-Evanlyn, nie przejmuj się damy radę.-Pocałowałem ją by dziewczyna zapomniała o przestała się tym aktualnie przejmować.-Jesteśmy teraz razem, ale pamiętaj nie przejmuj się tym co będzie za parę miesięcy.
-Masz rację, ale mam pytanie...-Dziewczyna przerwała spuszczając głowę w dół.-Czy według Ciebie to wszystko nie dzieje się za szybko? Znamy się najwyżej miesiąc.
-A czy tak się czujesz?
-Ja nie wiem.-Dziewczyna znów spuściła głowę, chwyciłem ją za brodę wpijając się w jej usta.
-Nie zmienisz teraz zdania?-Mówiłem prosto w jej usta. W odpowiedzi usłyszałem lub bardziej poczułem jej cichy śmiech.
-----------
Hejka! Staram się w miarę szybko pisać teraz jak tylko mogę i mam nadzieję, że was to cieszy. :D Pytania/skargi/etc. Komentarze i ask ❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz