Strony

czwartek, 3 grudnia 2015

Rozdział 12

Wracając od Janka postanowiłam odwiedzić Lune. Zdałam sobie sprawe, że Luna nic nie wie o ostatnich sytuacjach i o tym, jak bardzo blisko jestem teraz z naszym partnerem z agencji. Szłam i układałam sobie zdania, które jej powiem. Czułam, że się ucieszy, zwłaszcza, że to ona mnie do niego przekonywała. Zadzwoniłam do niej będąc już prawie przy jej domu, zrobiłam to, aby upewnić się czy jest w domu. Odebrał ktoś inny, miał bardzo męski głos.
-Halo? Czy ja mogłabym prosić Lunę do telefonu?-Mówiłam trochę zmieszana.
-W tym momencie nie. Evanlyn mogłabyś przyjechać do szpitala? Tam gdzie był Janek ostatnio.- Zatrzymałam się na środku drogi kiedy rozpoznałam głos.
-Michał? Co się stało? Już jadę!- Byłam przerażona, ale mimo to zaczęłam biec. Nie oczekując odpowiedzi rozłączyłam się. Miałam przed oczami najczarniejsze scenariusze, ale bez udziału Michała. Do licha co on tam robił? Może potrącił ją samochodem? Boże drogi! Nie mogę już o tym myśleć, miałam łzy w oczach. Szybko wybrałam numer na klawiaturze telefonu, kierując się w miejsce z którego jeszcze nie tak dawno wyszłam.
-Jasiu? Błagam Cię ubierz się szybko i weź kluczyki od samochodu, za chwilę będę.-Mówiłam załamując głos.
-Słoneczko co się stało? Spokojnie.-Miałam ochotę krzyczeć. Nienawidzę niewiedzy. Jego słowa ani trochę mnie nie uspokajały, chciałam tylko zobaczyć Lunę całą i zdrową.
-Błagam Cię, wyjaśnię wszystko, ale nie przez telefon.-Rozłączyłam się widząc już jego dom, którego drzwi właśnie się otworzyły.
Otworzył mi drzwi, wsiadłam wprost błyskawicznie, szybko je zamknął i pobiegł na miejsce dla kierowców. Od razu zaczęłam nerwowo stukać nogą, na której po chwili znalazła się ręką Jasia.
-Spokojnie, powiesz mi w końcu z jakiego powodu tak bardzo się denerwujesz?-Zabrał rękę, zmieniając szybko bieg.
-Dzwoniłam do Luny i odebrał Michał mówiąc, że mam przyjechać do szpitala, nie wiem co sie stało, w jakim jest stanie, ale kazał się pospieszyć.
-Co tam robi Michał? Domyślasz się może czegoś?- Spytał, automatycznie przyspieszając.
-Nie, dlatego chcę się tam znaleźć jak najszybciej.-Powiedziałam bardzo poważnie, odwracając głowę w stronę szyby.
Perspektywa Jasia
Nie wiem co powiedzieć, ten debil znów zrobił coś w jego stylu, coś durnego. Teraz najważniejsze, żeby jak najszybciej dotrzeć do szpitala. Po jakichś 15 minutach byliśmy już pod drzwiami budynku. Podbiegiśmy od razu do recepcji, gdzie pani powiedziała na jakiej sali leży Luna. Pospiesznie szukaliśmy wyznaczonego miejsca. Gdy byliśmy juz pod drzwiami ktoś zawołał w naszą stronę. Lekarz wyszedł zza rogu u boku Michała. Dostałem nerwicy, gdy go zobaczyłem... Co ten człowiek znów wyczynił.
-Przykro mi narazie nie możecie tam wejść, jesteście kimś z rodziny?-zapytał lekarz.
-Nie, jestem znajomym, a to jej najlepsza przyjaciółka.- Powiedziałem, kiedy zobaczyłem, że Evanlyn zmurowało.
-Jej mama tu jest? -Evanlyn jakby się ocknęła i od razu spytała.
-Nie, a masz możliwość, żeby po nich zadzwonić?-Spytał lekarz patrząc na nas zmartwionym wzrokiem.
-Tak, pewnie, zadzwonię do mamy Luny.-Powiedziała wybierając już numer na klawiaturze telefonu. Odeszła na chwilę na bok, by spokojnie porozmawiać.
-A czy mógłbym wiedzieć co się wydarzyło, że jesteśmy właśnie tu?-Spytałem, mierząc wzrokiem Michała.
-Luna miała wypadek, jak narazie próbujemy ją wybudzić, dlatego narazie nie możecie do niej wejść. Na szczęście nie jest, aż w tak złym stanie, chodź mogło być gorzej gdyby ten właśnie chłopak nie przywiózł jej w pore.- Mówił, pokazując tylko na Michała. Bohater się znalazł, ciekawe co tak naprawdę sie stało i co on tam robił.  Spojrzałem na Evanlyn kierującą się w naszą stronę.
-Jej mama niedługo przyjedzie. - Wciąż obracała nerwowo telefonem w ręku.
Kiedy lekarz nas zostawił, miałem ochotę rozszarpać Michała, ale to nie jest dobre miejsce.
-Więc co się w ogóle stało?-Spytała w końcu Evanlyn patrząc głęboko na Michała.
-Więc to było tak, że jak to ja poszedłem na impreze, piłem drinki, tańczyłem, podrywałem, kiedy w pewnym momencie zobaczyłem, że jakaś dziewczyna leży nieprzytomna i dostała jakiegoś dziwnego ataku. Pobiegłem w jej stronę i rozpoznałem podobną twarz. Zadzwoniłem po karetkę i wyniosłem ją z klubu.-On chyba myśli, że ja się nabiore, tak nagle coś jej sie stało i on równie przypadkiem akurat tam był.
-Co niby Luna robiła sama w klubie?-O tym nie pomyślałem, ale Evanlyn ma racje.
-Skąd mam wiedzieć.-Tłumaczył się kłamiąc nam w żywe oczy. Evanlyn szybko pobiegła, kiedy zobaczyła wychodzącą zza rogu kobiete, mamę Luny. Zaczęła tłumaczyć wszystko, a my stojąc sami, bez słowa usiedliśmy na krzesłach. 

~

Lekarz podszedł w naszą stronę.
-Nie możemy jej wybudzić, ale z badań wiemy, że ma w sobie ogromną dawkę nieznanego nam narkotyku. Tak podejrzewamy, kolejne badania trwają. Jeżeli będziemy wiedzieli coś więcej to od razu o tym poinformujemy.-Widziałem tylko jak mama Luny mocno chwyciła się za głowę, a ja złapałem Evanlyn za rękę, uśmiechając się pocieszająco.
-Cholera, co ja narobiłem.-Powiedział cicho Michał, po czym podszedł do ściany, mocno uderzając w nią pięścią. Wykorzystałem to, że nikt prócz mnie tego nie usłyszał i wziąłem Michała na bok, by dowiedzieć się co miał na myśli.
-Słyszałem co powiedziałeś, możesz teraz powiedzieć co tam się naprawdę stało?-Zaciskałem zęby, czekając na jego odpowiedź.
-My z Luną spotykamy się czasem, znamy się dłużej niż myślisz. Wczoraj poszliśmy do klubu, kupiłem nam już któregoś drinka, po czym poszliśmy na parkiet. Jak wróciliśmy napiliśmy się i parę chwil potem było już tak jak mówiłem upadła i zaczęła się cała dziwnie trząść, potem już ani razu się nie odezwała, to wszystko moja wina. Nie potrzebnie zabierałem ją do tego pieprzonego klubu...-Mówił i zrobiło mi się zarazem go żal, a zarazem jak można byc tak głupim i zostawiać drinka. Odwróciliśmy się automatycznie kiedy lekarz zawołał, że Luna się obudziła. Na szczęście...
_________
Przepraszam za długą nieobecność, jakieś pytania/skargi/etc. to ask, komentarze itp. Mam nadzieję, że rozdział się podobał i postaram się by rozdziały były szybciej!

1 komentarz:

  1. Piękna historia, wzruszyłem się. Nie przestawaj pisać, bo świetnie Ci to wychodzi! :))

    OdpowiedzUsuń