Dźwięk telefonu przerwał to co chciałem powiedzieć, ale w tym momencie ucieszyłem się, chciałem to odwlec. Sms był od Michała, kompletnie zapomniałem, że dziś omawiamy sprawę listu od niejakiego "xyz". Szczerze mówiąc nie mam zbytnio ochoty na to, zwłaszcza teraz. Jeśli chodzi o Evanlyn to i tak co się odwlecze to nie uciecze...
Szybko wyszedłem z domu nie tłumacząc Evanlyn zbyt wiele, nie chciałem, żeby dodatkowo przyjmowała się moimi sprawami. Omawialiśmy sprawę listu tak jakby nigdy nic. Nawet nie wiedział jak bardzo korciło mnie, aby powiedzieć mu wszystko co o nim w tej chwili myślę. Zadzwoniliśmy na podany numer umawiając się jeszcze na dziś. Człowiek za słuchawką wydawał się sympatyczny i spokojny, mówił tylko, że to czego od nas chce jest dla jego szefa. Nie chciałem ani trochę poznawać tego "szefa xyz". Rozważając o co może prosić człowiek od listu rozmawialiśmy też na inne tematy, oczywiście omijając temat Evanlyn. Po jakimś dłuższym czasie zaczęliśmy powoli kierować się w miejsce wyznaczone przez tajemniczą osobę, aby ze spokojem dotrzeć na miejsce. Czułem się jak dawniej w jego towarzystwie, co jest bardzo głupie, bo wystarczyły 3 godziny abym zapomniał. Jednak kiedy znów zacząłem myśleć o dziewczynie spytałem go czemu nie było go w klubie, aby spokojnie zacząć rozmowę. Jednak nie uzyskałem odpowiedzi.
-Michał czemu nie było Cię w klubie? -wykrzyczałem już.
-Nie mogłem.- Rzucił jak gdyby nigdy nic
-No tak, nie mogłeś. Rozumiem pierwsza impreza, której nie odwiedziłeś?- Pytałem z sarkazmem w tonie.
-Tak jak mówię.- Rzucił, wzruszając ramionami.
Szybko wyszedłem z domu nie tłumacząc Evanlyn zbyt wiele, nie chciałem, żeby dodatkowo przyjmowała się moimi sprawami. Omawialiśmy sprawę listu tak jakby nigdy nic. Nawet nie wiedział jak bardzo korciło mnie, aby powiedzieć mu wszystko co o nim w tej chwili myślę. Zadzwoniliśmy na podany numer umawiając się jeszcze na dziś. Człowiek za słuchawką wydawał się sympatyczny i spokojny, mówił tylko, że to czego od nas chce jest dla jego szefa. Nie chciałem ani trochę poznawać tego "szefa xyz". Rozważając o co może prosić człowiek od listu rozmawialiśmy też na inne tematy, oczywiście omijając temat Evanlyn. Po jakimś dłuższym czasie zaczęliśmy powoli kierować się w miejsce wyznaczone przez tajemniczą osobę, aby ze spokojem dotrzeć na miejsce. Czułem się jak dawniej w jego towarzystwie, co jest bardzo głupie, bo wystarczyły 3 godziny abym zapomniał. Jednak kiedy znów zacząłem myśleć o dziewczynie spytałem go czemu nie było go w klubie, aby spokojnie zacząć rozmowę. Jednak nie uzyskałem odpowiedzi.
-Michał czemu nie było Cię w klubie? -wykrzyczałem już.
-Nie mogłem.- Rzucił jak gdyby nigdy nic
-No tak, nie mogłeś. Rozumiem pierwsza impreza, której nie odwiedziłeś?- Pytałem z sarkazmem w tonie.
-Tak jak mówię.- Rzucił, wzruszając ramionami.
-Czyli to, że ciebie widziałem obściuskującego się z jakąś laską po prostu mi się zwidziało?- Pytałem, brnąc do sedna sprawy.
-Najwidoczniej.-Odpowiedział powtarzając swój poprzedni ruch.
-To, że kurwa miałeś i nadal masz sine oko, dziwnym trafem dzień po tym jak ja uderzyłem w twarz jakiegoś chłopaka całującego Evanlyn, też mi się zwidziało? Ty sukinsynu.- Mówiłem przez zęby plując w jego stronę słowami.
-Więcej luzu i tak nie masz u niej szans, dziewczyna przynajmniej się wyluzowała. Przesadzasz.- Mówił spokojnie po raz kolejny wzruszając ramionami. Kiedy chciałem już odpowiedzieć dotarliśmy na miejsce i zobaczyliśmy osobę na nas czekającą. Sprawa dotyczyła jak zawsze podrabianych dokumentów, minus był taki, że dużej ilości w krótkim czasie pod presją. Musieliśmy wciąż pamiętać, że jeżeli nie postaramy się mogą wyniknąć komplikacje w postaci skrzywdzenia bliskiej nam osoby. Sprawa załatwiona, wiemy jakie mamy zadanie, umówiliśmy się na inny dzień, a dziś już koniec spokojnie mogę wracać do domu.
Na moje nieszczęście kolejna niespodzianka czekała już w domu.
-Najwidoczniej.-Odpowiedział powtarzając swój poprzedni ruch.
-To, że kurwa miałeś i nadal masz sine oko, dziwnym trafem dzień po tym jak ja uderzyłem w twarz jakiegoś chłopaka całującego Evanlyn, też mi się zwidziało? Ty sukinsynu.- Mówiłem przez zęby plując w jego stronę słowami.
-Więcej luzu i tak nie masz u niej szans, dziewczyna przynajmniej się wyluzowała. Przesadzasz.- Mówił spokojnie po raz kolejny wzruszając ramionami. Kiedy chciałem już odpowiedzieć dotarliśmy na miejsce i zobaczyliśmy osobę na nas czekającą. Sprawa dotyczyła jak zawsze podrabianych dokumentów, minus był taki, że dużej ilości w krótkim czasie pod presją. Musieliśmy wciąż pamiętać, że jeżeli nie postaramy się mogą wyniknąć komplikacje w postaci skrzywdzenia bliskiej nam osoby. Sprawa załatwiona, wiemy jakie mamy zadanie, umówiliśmy się na inny dzień, a dziś już koniec spokojnie mogę wracać do domu.
Na moje nieszczęście kolejna niespodzianka czekała już w domu.
Perspektywa Evanlyn
Jako, że Jasiu wybiegł z domu mówiąc mi tylko, że to bardzo ważne uznałam, że nie zaszkodzi mi jeżeli tu na niego poczekam. Oglądałam telewizor, nie czując jak szybko mija mi czas. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi, nie wiedziałam kompletnie co robić, w końcu to nie mój dom. Wyłączyłam telewizor i po cichu zaczęłam iść w stronę drzwi. Spojrzałam wstrzymując oddech przez wizjer i zobaczyłam twarz nieznajomej mi kobiety. Otworzyłam powoli drzwi, pytając kim dana osoba jest. Pani odepchnęła drzwi na bok wchodząc do środka. Zdezorientowana powtórzyłam pytanie.
-Chyba ja powinnam Cię o to zapytać, jesteś dziewczyną Jasia? -zapytała mnie wyciągając papierosa z małej torebki, wkładając go do ust i odpalając błyskawicznie.
-Nie!-krzyknęłam niekontrolowanie-Mogłaby Pani tutaj nie palić?
-To po części mój dom, nie będzie mi żadna gówniara mówiła co mam robić- Mówiła idąc w stronę kanapy, buchając dymem z papierosa prawie, że w moją twarz.
-Pani jest mamą Jasia?-zapytałam -Jestem Evanlyn, pracuję z nim w agencji.
-Pracujesz w burdelu? W sumie wyglądasz na taką,ale mój synek? Nie spodziewałam się tego po nim. Kiedy mówił, że da radę sobie sam, myślałam, że znajdzie sobie lepszą pracę.
-Agencja Modeli.-warknęłam przez zęby.
W tym momencie Jaś wszedł do pokoju. Szczęśliwa na jego widok uśmiechnęłam się w jego stronę, jednak on tego nie odezajemnił.
-Co ty kurwa robisz? -mówił w stronę mamy przez zęby.
-Nie tęskniłeś Jasieńku za mamą?-mówiła wciąż paląc papierosa, mówiąc jakby sarkastycznie.
-Spierdalaj.
-Jasiek!-krzyknęłam, rozumiem, że ma do niej uraz, ale to nadal jego mama.
-Nie wtrącaj się mała zdziro.-mówiła w moją stronę.
-Nie mów tak do niej. Nigdy.-słyszałam głos Janka kiedy biegłam po schodach w stronę pokoju, w którym ostatnio się znalazłam.
Po dłuższej chwili usłyszałam delikatne pukanie w drzwi pokoju. Mimo braku mojej odpowiedzi, Jasiu wszedł do pokoju siadając obok mnie. Leżałam na łóżku płacząc, a on podparł się rękoma o kolana patrząc w podłogę jakby nie wiedział co powiedzieć.
-Mama chcę, żebym wyjechał z nią do USA.-mówił dostrzegalnie załamany.
-To nie może być prawda, proszę nie...-przerwała szybko się poprawiając- znaczy masz tutaj pracę, przyjaciół, dom, ostatnio dostałeś się do naprawdę dobrej agencji modeli, szkoła, drużyna chyba nie chciałbyś tego wszystkiego porzucić tak z dnia na dzień?
-No nie...ale jednak to USA dobra praca, lepsze szkoły, lepsze życie i byłbym blisko mamy, szczerze mówiąc tęskniłem za nią mimo, że zostawiła mnie samego.-mówił całkiem szczerze.
-Według mnie powinieneś to przemyśleć, tutaj masz już wszystko poukładane.-mówiłam z nadzieją, że postanowi tu zostać.
- Mam nadzieję, że nie zraniło Cię to co powiedziała o tobie? -spytał, a ja tylko kiwnęłam przecząco.-Powiedz szczerze czy coś czujesz do Michała?
-Nie! Skąd Ci się wzięło takie pytanie?- krzyknęłam automatycznie, dziwiąc się.
-Pamiętasz dzień w klubie?-spytał- całowałaś się tam z nim bardzo...-niedokończył, ale domyślałam się co chciał powiedzieć.
-To nie...ja...przepraszam.-mówiłam nieśmiale siadając obok niego.
-Spokojnie.-powiedział swoim zachrypniętym głosem kładąc rękę na moim udzie gładząc je delikatnie.-To twoje życie.
-Co było dalej.-spytałem ciekawa jak zareagował Jasiek.
-Odkleiłem Cię delikatnie od niego i wyniosłem Cię z klubu, resztę historii znasz.
-Delikatnie? -podśmiałam się cicho wiedząc, że Jasiek zrobił coś lub powiedział Michałowi.
-Można tak powiedzieć. -zasisnął pięści wymuszając uśmiech do mnie.-Zaśmiałam się cicho przysłaniając się ręką widząc, że Janek cały czas na mnie patrzy. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę.-Pamiętaj, nie przejmuj się tym co powiedziała moja mama, ona nie wie jaka jesteś...- mówił tak jakby chciał coś jeszcze powiedzieć wciąż przypatrując się mojej twarzy.
---------------
10! Przepraszam za naprawdę długą nieobecność, ale nie mam zbyt dużo czasu teraz. Liczę na opinie pod spodem i na asku. :D
-To nie...ja...przepraszam.-mówiłam nieśmiale siadając obok niego.
-Spokojnie.-powiedział swoim zachrypniętym głosem kładąc rękę na moim udzie gładząc je delikatnie.-To twoje życie.
-Co było dalej.-spytałem ciekawa jak zareagował Jasiek.
-Odkleiłem Cię delikatnie od niego i wyniosłem Cię z klubu, resztę historii znasz.
-Delikatnie? -podśmiałam się cicho wiedząc, że Jasiek zrobił coś lub powiedział Michałowi.
-Można tak powiedzieć. -zasisnął pięści wymuszając uśmiech do mnie.-Zaśmiałam się cicho przysłaniając się ręką widząc, że Janek cały czas na mnie patrzy. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę.-Pamiętaj, nie przejmuj się tym co powiedziała moja mama, ona nie wie jaka jesteś...- mówił tak jakby chciał coś jeszcze powiedzieć wciąż przypatrując się mojej twarzy.
---------------
10! Przepraszam za naprawdę długą nieobecność, ale nie mam zbyt dużo czasu teraz. Liczę na opinie pod spodem i na asku. :D
Rozdział meeegaaa
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny