Dziś jest okropny dzień. Po raz pierwszy zaspałam do szkoły, za dużo miałam wczoraj nauki. Na szczęście jako, że to pierwszy raz, a nauczyciel matematyki po prostu mnie uwielbia przymknął na to oko. Po lekcji podeszła do mnie Luna patrząc na mnie jakby zobaczyła ducha
-Evanlyn cholera! Co się z tobą dzieje?
Dziś zaspałaś, nigdy ci się to nie zdażyło! Masz szczęście, że Pan przymknął oko na to, bo w twoim przypadku jedno spóźnienie może ci rozpieprzyć wszystko co zbudowałaś, twoją coroczną 100% frekwencję. Z Jasiem też nie wiadomo co ci odwaliło, a przedwczoraj to już przesadziłaś. Nie masz na nic czasu ostatnio. Evanlyn Boże dziewczyno ogarnij się!- wyjrzyczała mi prosto w twarz, potrząsając mnie przy tym za ramiona.
-Odwal się Luna, nie wszystko musisz wiedzieć. To co się teraz dzieję to są moje cholerne sprawy!-odezwałam się podkreślając głośniej ostatnie zdanie, wkurza mnie, że wszystko wie i musi wiedzieć więcej. Martwi się wiem, ale to ja wybieram czy jej powiem czy nie. Teraz wybrałam, że nie jest mi to potrzebne.
-Uważaj żebyś czasem nie przesadziła z tą samodzielnością, skoro tak nie chcesz mojej pomocy, ale ja się tylko martwię jako twoja przyjaciółka, pamiętaj.-powiedziała, a ja przez jej puste oczy w głębi widziałam troskę. Troskę o mnie.
-Nie przejmuj się mną i zajmij się sobą.-parsknęłam przez zęby i słysząc dzwonek na następną lekcję odwróciłam się na pięcie i zaczęłam iść w stronę klasy od fizyki. Na następnej przerwie nie chciałam widzieć już Luny więc szybko pobiegłam do toalety z koleżanką aby uniknąć spotkania z nią zwłaszcza, że jej klasa lekcje miała na przeciwko. Tak spędziłam każdą następną przerwę. Wiem, że to głupie i dziecinne, ale naprawdę jakoś nie chcę jej widzieć teraz, bo na jej widok zaczynam się obwiniać.
Szybko wbiegłam do domu pospiesznie szukając ładowarki do telefonu. Czemu rozładował się kiedy właśnie dostałam wiadomość? Jaką? Nie wiem, ale chcę się szybko o tym dowiedzieć. Po paru minutach szukania znalazłam ją i jak najszybciej podłączyłam do telefonu zarazem go włączając. Nieznanany numer, "Niestety nie dostała się pani do Agencji Modelek w Warszawie, bardzo nam przykro." Czytałam w kółko z coraz bardziej to zamazanymi literami. Kompletnie się załamałam, naprawdę myślałam, że świetnie mi poszło i, że mam to coś. Poszłam wyciągnąć coś z lodówki, żeby zjeść coś szybkiego. Mimo, że nie mam humoru chcę zatrzymać burczenie mojego brzucha. Jadłam przez płacz. Brudny talerz wrzuciłam do zmywarki, wzięłam torbę, odłączyłam ładowarkę i wybiegłam z domu. Nie chciałam teraz dzwonić do Luny, Mama nie może teraz gadać ani teraz ani nigdy, a tata dopiero co tydzień temu wyjechał do Łodzi. To cholornie głupie, że siedzę tu sama i duszę się płacząc. Nie mogę, sama nie dam sobie z tym rady, została tylko jedna osoba...
-Evanlyn cholera! Co się z tobą dzieje?
Dziś zaspałaś, nigdy ci się to nie zdażyło! Masz szczęście, że Pan przymknął oko na to, bo w twoim przypadku jedno spóźnienie może ci rozpieprzyć wszystko co zbudowałaś, twoją coroczną 100% frekwencję. Z Jasiem też nie wiadomo co ci odwaliło, a przedwczoraj to już przesadziłaś. Nie masz na nic czasu ostatnio. Evanlyn Boże dziewczyno ogarnij się!- wyjrzyczała mi prosto w twarz, potrząsając mnie przy tym za ramiona.
-Odwal się Luna, nie wszystko musisz wiedzieć. To co się teraz dzieję to są moje cholerne sprawy!-odezwałam się podkreślając głośniej ostatnie zdanie, wkurza mnie, że wszystko wie i musi wiedzieć więcej. Martwi się wiem, ale to ja wybieram czy jej powiem czy nie. Teraz wybrałam, że nie jest mi to potrzebne.
-Uważaj żebyś czasem nie przesadziła z tą samodzielnością, skoro tak nie chcesz mojej pomocy, ale ja się tylko martwię jako twoja przyjaciółka, pamiętaj.-powiedziała, a ja przez jej puste oczy w głębi widziałam troskę. Troskę o mnie.
-Nie przejmuj się mną i zajmij się sobą.-parsknęłam przez zęby i słysząc dzwonek na następną lekcję odwróciłam się na pięcie i zaczęłam iść w stronę klasy od fizyki. Na następnej przerwie nie chciałam widzieć już Luny więc szybko pobiegłam do toalety z koleżanką aby uniknąć spotkania z nią zwłaszcza, że jej klasa lekcje miała na przeciwko. Tak spędziłam każdą następną przerwę. Wiem, że to głupie i dziecinne, ale naprawdę jakoś nie chcę jej widzieć teraz, bo na jej widok zaczynam się obwiniać.
Szybko wbiegłam do domu pospiesznie szukając ładowarki do telefonu. Czemu rozładował się kiedy właśnie dostałam wiadomość? Jaką? Nie wiem, ale chcę się szybko o tym dowiedzieć. Po paru minutach szukania znalazłam ją i jak najszybciej podłączyłam do telefonu zarazem go włączając. Nieznanany numer, "Niestety nie dostała się pani do Agencji Modelek w Warszawie, bardzo nam przykro." Czytałam w kółko z coraz bardziej to zamazanymi literami. Kompletnie się załamałam, naprawdę myślałam, że świetnie mi poszło i, że mam to coś. Poszłam wyciągnąć coś z lodówki, żeby zjeść coś szybkiego. Mimo, że nie mam humoru chcę zatrzymać burczenie mojego brzucha. Jadłam przez płacz. Brudny talerz wrzuciłam do zmywarki, wzięłam torbę, odłączyłam ładowarkę i wybiegłam z domu. Nie chciałam teraz dzwonić do Luny, Mama nie może teraz gadać ani teraz ani nigdy, a tata dopiero co tydzień temu wyjechał do Łodzi. To cholornie głupie, że siedzę tu sama i duszę się płacząc. Nie mogę, sama nie dam sobie z tym rady, została tylko jedna osoba...
Perspektywa Jasia
Leżę tutaj patrząc pusto w sufit. Michał dziś nie przyjdzie, tym bardziej nie mam co liczyć, że przyjdzie tu moja Matka. Słyszę pukanie do drzwi i czuje cichą nadzieję. Najpierw usłyszałam damski głos rozmawiający z jakimś facetem, chyba lekarzem, potem zza ściany wychyliła się głowa. Pani pielęgniarka przyszła tylko spytać czy jestem głodny i w tym samym momencie nadzieja znikła, a we mnie coś cichutko pękło, bo dziś jestem tu sam. Mruknąłem tylko do niej przecząco i przewróciłem się na drugi bok w celu zaśnięcia.Jaś jesteś skończonym dupkiem rozumiesz? -Krzyczał Michał plując na mnie leżącego na ziemi. -Jak mogłeś do kurwy ją tak w chuj skrzywdzić, o-ona nie oddycha jesteś popieprzony! -pluł spoglądając na jakąś osobę leżącą obok i zaczął krzyczeć wypowiadając moje imię kopiąc mnie przy tym.
Znów zobaczyłem sufit i biorąc głęboki oddech podniosłem się do pozycji siedzącej...kurwa jaki chory sen. Czułem taki ogromny ból mimo, że to tylko sen.
-Wszystko okej? Co się dzieję? -dopiero teraz zauważyłem Evanlyn siedzącą obok mnie.
-T-tak, chyba tak...zły sen, to tylko zły sen. -Powiedziałem zszokowany patrząc na nią pusto. Chyba ja powinienem zadać to pytanie, ona ma całe zapłakane oczy i mokre policzki. - Hej, co jest?-powiedziałem z troską w głosie wycierając łze płynącą po jej policzu, patrząc jej prosto w oczy.
-To długa historia, a jak twoja noga? -Powiedziała widocznie speszona moim dotykiem...
-Dobrze jestem już po operacji i wszystko jest okej, a teraz opowiadaj co się stało, spróbuję pomóc.
-Jakieś półtora miesiąca temu byłam na castingu na modelkę w Warszawie i cały czas czekałam na jakąkolwiek wiadomość od nich i dziś przyszła...nie dostałam się.-kolejna fala łez popłynęła po jej policzkach, a ja przytuliłem ją.
-Jesteś najlepszą młodą modelką jaką znam, pamiętaj. - szepnąłem do jej ucha czując jak mocno się we mnie wtula i płacze w moje ramię. Jestem tak kurewsko szczęśliwy, że mogę być przy niej kiedy tego potrzebuję.
Strasznie zdziwiła mnie wiadomość, że Evanlyn się nie dostała, muszę znaleźć numer do tamtej agencji i zadzwonić. Kiedy zadzwoniłem po 5sygnałach odebrała bardzo sympatyczna pani więc spytałem jak to możliwe, że Evanlyn się nie dostała i czy można znać powód. Pani tylko powiedziała, że reszta mogła być lepsza, a ja bez zastanowienia powiedziałam, że lepszej niż Evanlyn nie znam. Wtedy ona powiedziała, że kiedy obejrzy jej nagranie odezwie się do mnie, więc teraz to ja czekam na ten cholerny telefon od nich...
_________________________________________________
No to mamy już 4 rozdział mam nadzieję, że podoba wam się przebieg wydarzeń i następny rozdział powinien być już dłuższy i pojawi się w przyszłym tygodniu.
A jeśli macie jakieś pytania to zapraszam tutaj ;)
Super, czekam na kolejny :3
OdpowiedzUsuń